Phil (ŚM) - PRZYJĘTY.
: 19 kwie 2009, o 12:16
Świadomi Mocy- Część ogólna
1. Imię:Filip
2. Wiek:16
3. Coś o sobie: Ogólnie rzecz biorąc jestem sangwinikiem. Do tego jeszcze dołożę iż cechuję się odpowiedzialnością, poczuciem humoru, cierpliwością, a także jestem ambitny. Z tych negatwnych cech to można powiedzieć, że jestem trochę leniwy.
4. Ewentualny kontakt z tobą: xfire: johnny922/Phil
5. Prędkość internetu: 2 mb
- JK3 I RPG
1. Twoje doświadczenie w Role Play: Grywałem już tutaj i nauczyłem się wiele co do rozgrywki RP, a poza tym zaliczają się inne gry MMORPG, w których także skupiałem się na RP m.in WoW
2. Staż w grze Jedi Knight 3: Jedi Academy: Na single gram od wyjścia gry, przeszedłem go 3 razy. Na Multi kilka lat z początku nie ciągnęło mnie, aby zagrać przez sieć. Na OJP swoją przygodę zacząłem w zeszłym roku, w czerwcu i gram do teraz z krótkim przerwami, jest to mój ulubiony mod do JK3.
3. Dlaczego do Świadomych Mocy? Chce dołączyć do Świadomych Mocy, bo oferują wszechstronną wiedzę i doświadczenia na temat Mocy i aspektów z nią związanych.
4. Klany, organizacje działające w JK3 w jakich byłeś/aś: GoSW (były członek OBRJ)
- Twoja postać Role-Play
1. Imię postaci:Phil
2. Wiek postaci:18
3. Rasa postaci: Człowiek
4. Rodzima planeta postaci: Dantooine
5. Wygląd postaci (opis zewnętrzny): Na środku sali stoi zamyślona postać, z ciemnej mgły wyłania się jej szczupła, blada twarz.Jest to młody chłopak. Z jego zółto-zielonych oczu bije tajemniczy blask . Meżczyzna zaczął drapać się po lekko zarośnietym podbródku i uśmiechnął się przebiegle.Można było dostrzec, że jest to osoba, która przeżyła kilka przykrych rzeczy. Jego czarne długie włosy opadały swobodnie na ramiona, pasowały do ciemnego ubioru.
6. Historia postaci:
"Odrzucone uczucie"
-Moja…tylko…moja…wyłącznie…-tajemniczy głos cały czas się powtarzał
Kolejna koszmarna noc, która powoduje uraz na mojej psychice. Wydawać się może to nieco nietypowe, że sny zmieniają oblicze ludzi. Obraz ten pojawił się przed moimi oczami nie pierwszy raz, coraz częściej spotykałem go na swej drodze. Przerywał me myśli, jakby chciał odwrócić moją uwagę. Jakoś przejąć nade mną władzę, być może nawet zmienić całe dotychczasowe życie. Nie byłem pewien czy jestem gotów na owe zmiany, nie myślałem o skutkach i nieoczekiwanych konsekwencjach moich decyzji. Cierpienie, które mi dodatkowo przez cały czas doskwierało stawało się dla mnie ogromną przeszkodą. Była to rzecz dla większości śmiertelników czymś przyjemnym, ważnym i niepowtarzalnym, lecz dla mnie jedynie utrapieniem. Mowa jest tu oczywiście o miłości. Uczucie, które towarzyszy mi przez pewien okres, do końca przeze mnie nieakceptowane, bo czy miłość nieodwzajemniona może być czymś przyjemnym i dobrym, wydaje mi się, że nie. Po kilku moich przemyśleniach udało mi się dojść do wniosku, iż jakaś dziwna siła chce mi odebrać to uczucie, zranić wewnętrznie i spowodować ból na przyszłe lata. Przejmuje nade mną kontrolę poprzez sen i rodzi w mnie gniew oraz chęć dążenia do sposobu, który spowoduje zaprzestanie owych wizji. Być może nieopisana postać, która jawi mi się w mych snach, oddziałuje na mnie i budzi nietypowe emocje. Dziewczyna przeze mnie kochana, nie widzi we mnie nikogo wyjątkowego, natomiast mój punkt widzenia jest zupełnie przeciwny. Jednak to wygląda tak, jakby ktoś chciał ją ode mnie oddalić.
"Podróż w nieznane"
Aaaaaa….-ponownie budzę się w środku nocy z krzykiem.
Nie wytrzymałem tego, ubrałem coś na siebie i wyszedłem z domu. Szedłem pewnym, lecz powolnym krokiem. Sam nie wiedziałem gdzie dokładnie się udaje i nie przeszkadzało mi to. Chciałem oderwać się od rzeczywistości, uciec gdzieś, gdzie nie będę się musiał niczym martwić. Po pewnym czasie przerwałem swój „spacer”, aby odrobinę odetchnąć. Rozejrzałem się by zobaczyć gdzie też mnie nogi poniosły. Ujrzałem przed sobą jakąś jaskinię, pierwsza myśl, która zaświtała w mej głowie to było to, że mogę tutaj spędzić noc, być może owe tajemnicze moce nie dostaną się do mego umysłu. Zbliżałem się powolnym krokiem do jaskini, nie byłem pewien czy coś tam się przypadkiem znajduje. Kilka metrów od wejścia ujrzałem, że w głębi widnieje blask światła. Nie zaprzestałem jednak kroku i szedłem dalej. Dreszcze przeszły przez całe moje ciało. Po pewnym czasie zobaczyłem dwie splatające się ze sobą sylwetki. Zmrużyłem oczy, aby światło mnie nie oślepiało. Przed moim obliczem ukazał się obraz, którego miałem nadzieje nigdy nie ujrzeć. Stali tam, dziewczyna i chłopak. Ta dziewczyna, którą kochałem. W mej mojej duszy narodził się jednocześnie smutek i nienawiść. Sytuacja w które nikt nie chciałby się znaleźć. Spojrzałem prosto w oczy chłopakowi, dostrzegłem w nich kpinę. Stałem tam jak wryty, cała przestrzeń otaczająca mnie nie istniała. W pewnej chwili ściany jaskini zaczęły się trząść, pył oblegający podłoże wpadł w dziwny szał i zaczął wirować w powietrzu. Zrobiłem mały krok w tył i nie minęła minuta jak odcinek znajdujący się pomiędzy mną a parą, został zawalony przez sufit odcinając drogę. Wstrząs wywołany uderzeniem skał w ziemię spowodował, że upadłem na plecy. Jakaś moc dodała mi jednak sił do tego, abym szybko wstał i udał się w kierunku wyjścia. Kiedy znajdowałem się na zewnątrz, nie wierzyłem w to co się przed momentem wydarzyło. Jakim cudem ściany się zawaliły? Jak udało mi się przetrwać? Nie oglądając się za siebie ruszyłem w kierunku zachodu z umysłem pełnym pytań…
"Jedyne wyjście"
Mało czasu zajął mi powrót do domu. Przez całą drogę myślałem o zdarzeniach, które mnie spotkały kilka minut. Nie mogłem się opamiętać, przez cały czas miałem przed sobą ten obraz. Dziewczyna, która kocham w objęciach innego mężczyzny, zrobiło to ogromny odcisk na mej duszy. Nie był do końca pewny czy ona miał kiedyś podobne uczucie skierowane w moją stronę. Jednak pozostaje mi obecnie zapomnieć, nie dać, aby zapanowały nade mną negatywne emocje. Od razu udałem się do swojego pokoju i położyłem się na łóżku, zasypiając błyskawicznie. Kolejna noc nie różniła się niczym od poprzednich, koszmarny sen, dziwny głos i tajemnicza postać. Obudziłem się i od razu wstałem na równe nogi, pot spływał po mnie jakbym przez całą noc pływał w zbiorniku pełnym wody i nie mógł z niego wyjść. Ubrałem się szybko i wyszedłem z domu, aby zaczerpnąć odrobiny świeżego powietrza. Spacerowałem sobie po okolicy i rozmyślałem co mam dalej robić. Wrzał w mnie jednocześnie gniew i smutek. Dotychczasowych wydarzeń nie da się już cofnąć. Jedyne co mogę uczynić to oddalić się stąd jak najszybciej i najdalej. Wtedy być może wyzwolę się z doskwierających mi cierpień i emocji. Udałem się więc w stronę miasta. Jak zwykle bardzo dużo ludzi przedzierało się między uliczkami. Miasto nie było duże, toteż robiło wrażenia zaludnionego, gdy było nagromadzone przez taką ilość przechodzących osób. Chociaż mi nigdy to nie przeszkadzało. Kierowałem się w stronę portu kosmicznego. Zrobiłem kilka kroków, przeszedłem parę uliczek i zobaczyłem przed sobą jedyny wyróżniający się w mieście budynek, który budził w mnie lekki zachwyt. Nigdy wcześniej nie opuszczałem planety, więc tym bardziej czułem się dziwnie. Podszedłem do tablicy z ogłoszeniem najbliższych lotów. Najlepszym dla mnie wyjściem będzie wybrać się na Coruscant, toteż kupiłem bilet i poszedłem w kierunku stojących pasażerów, którzy jak ja wybierają się w stronę Jądra Galaktyki…
Podanie przeniesione z /viewtopic.php?f=31&t=551