Aronus ESJ - NIE PRZYJĘTY
: 20 kwie 2009, o 17:32
Enklawa Szarych Jedi
1.1 INFORMACJE OGÓLNE
a. Imię / Nick - Arek
b. Wiek - 15
c. Kontakt
- gg:
- xfire: Aronus94
- email:
d. Prędkość internetu -
e. Coś o sobie - Chodzę do drugiej gimnazjum, wolny czas spędzam na dworzu lub przy komputerze
f. Zainteresowania - Sport,informatyka
g. Umiejętności? (Przydatne do rozwoju Zakonu) Znajomość gry RP.
h. Skąd dowiedziałeś się o GoSW? - Z google.
1.2 SCENA JK3
a. Staż - 7 miesięcy
b. Broń - Miecz z pojedyńczym ostrzem
c. Co możesz zaoferować Zakonowi? - Jak już pisałem u góry znajomość RP.
d. Dlaczego chcesz dołączyć do Zakonu? - Ponieważ chce poczuć klimat gwiezdnych wojen.
e. Poprzednie Klany/Zakony/Bractwa - Nie byłem w żadnym.
f. Link do www lub forum poprzedniego Klanu/Zakonu/Bractwa -
g. Krótka historia - Co tu dużo pisać. Mam gre na kompie od 7 miesięcy i tak zaczełem sobie w nią grać i mnie wciągneła
.
1.3 POSTAĆ
a. Imię i Nazwisko: Belial
b. Wiek: 19
c. Pochodzenie: Tattonie
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny:Sczupła twarz,brązowe włosy,Oczy niebieskie,Mayłi nos i nie wystające uszy,Ma ubraną na sobie czarny strój, a spodnie ma koloru również czarnego.
f. Historia:Strach,niepewność... Te słowa przewijają się przez całe moje życie. Strach-piękne słowo, odczuwa się go bardzo często lecz w moim przypadku występuje już od dłuższego czasu. Najbardziej bałem się, że stracę rodzinę. Mieszkałem na Tattonie. Pustynna planeta, na której od czasu do czasu odbywają się wyścigi, jednak przejdźmy do sedna mojej histori. Był piękny poranek, co było bardzo dziwne, ponieważ dzień wcześniej na Tattonie grasowała burza piaskowa. Obudziłem się zmarźnięty, ponieważ zasnełem na podłodze. Obok mnie leżały części do budowy droida jednak zrezygnowałem dlatego, iż nie miałem do tego ręki. Byłem bardzo wkurzony, ponieważ te części kosztowały pół mojej wypłaty. Nagle do pokoju wbiegł ojciec:
-Witaj synu. Piękny poranek jak na taką burzę.
- Wiem ojcze. Co dziś robię?
-Hmm... chciałem ci dać wolne, ale skoro tak się gonisz do pracy to coś się znajdzie.
-Bardzo zabawne tato.
Powiedziałem, lecz po krótkim zastanowieniu powiedziałem ojcowi, że mogę popracować. Ojciec się zgodził i wyszliśmy z domu. Na podwórku przechadzało się wiele ludzi między, którymi było trudno się przedostać. Po kilku minutach dosziliśmy do celu. Stało tam kilka zwierząt.
-Jak widzisz synu są tu zwierzęta. Twoim zadaniem jest nakarmienie ich i wypielęgnowanie. Gdy już to zrobisz rozłóż stragan i sprzedaj ile zdołasz.
-Dobrze ojcze.
Wykarmiłem zwierzęta i umyłem je. W naszym mieście na tę rasę zwierząt było wielkie zapotrzebowanie, dlatego schodziły jak ciepłe bułeczki. Na klientów nie było co długo czekać po 10 minutach wszystko sprzedałem. Koło straganów chodził zakapturzony męzczyzna, koło którego stałem i słyszałem wszystko co mówi. Nagle zakapturzona postać wyjeła swój komunikator.
- Imperatorze! To będzie proste. Miasto jest małe, bombardowanie możemy zacząć za 3 godziny.
Słysząc te słowa zaczełem szybko biec do taty by mu o tym powiedzieć co zaniepokoiło męzczyzne, który sprawił, że poczułem mocny ból w głowie i upadłem na ziemię tracąc przytomność.
Obudził mnie wielki wybuch. Szybko wstałem i otrzepałem się z piasku. Byłem około 500 metrów od strefy bombardowania. Nagle ktoś podjechał ściagaczem, złapał mnie i wsadził na ściagacz.
-Co pan robi!!
-Ratuje cię. Nie bój się jestem Jedi. Później ci wszystko opowiem.
Nie próbowałem zeskakwiać ze ściagacza, ponieważ tak bym zginął. Wyjechaliśmy 5 km za miasto. Męzczyzna się zatrzymał.
-Twoje miasto zostało zbombardowane przez NGI. Nikt nie przeżył. Ty byłeś daleko od strefy bombardowania to przeżyłeś.
-CO!! Nikt nie przeżył. Moja rodzina też zgineła? Nieeeee....
-Uspokój się nic nie jest wiadome.
-Wszystko jest wiadome.Napewno zgineli.
-Nie bój się zabiorę cię do naszej akademii, Wyczuwam w tobie wrażliwość na moc. Najpierw lecz musimy dolecieć do mojego statku.
Wszedłem na ściagacz mając łzy w oczach i czekałem na dalsze wydarzenia...
[minimum 300 słów]
Autor: Aronus
PS: Dochodzę do was ponieważ ŚM nie grają prawie wogóle teraz R. Nie zmieniam swojej decyzji.Dochodzę do was
1.1 INFORMACJE OGÓLNE
a. Imię / Nick - Arek
b. Wiek - 15
c. Kontakt
- gg:
- xfire: Aronus94
- email:
d. Prędkość internetu -
e. Coś o sobie - Chodzę do drugiej gimnazjum, wolny czas spędzam na dworzu lub przy komputerze
f. Zainteresowania - Sport,informatyka
g. Umiejętności? (Przydatne do rozwoju Zakonu) Znajomość gry RP.
h. Skąd dowiedziałeś się o GoSW? - Z google.
1.2 SCENA JK3
a. Staż - 7 miesięcy
b. Broń - Miecz z pojedyńczym ostrzem
c. Co możesz zaoferować Zakonowi? - Jak już pisałem u góry znajomość RP.
d. Dlaczego chcesz dołączyć do Zakonu? - Ponieważ chce poczuć klimat gwiezdnych wojen.
e. Poprzednie Klany/Zakony/Bractwa - Nie byłem w żadnym.
f. Link do www lub forum poprzedniego Klanu/Zakonu/Bractwa -
g. Krótka historia - Co tu dużo pisać. Mam gre na kompie od 7 miesięcy i tak zaczełem sobie w nią grać i mnie wciągneła
1.3 POSTAĆ
a. Imię i Nazwisko: Belial
b. Wiek: 19
c. Pochodzenie: Tattonie
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny:Sczupła twarz,brązowe włosy,Oczy niebieskie,Mayłi nos i nie wystające uszy,Ma ubraną na sobie czarny strój, a spodnie ma koloru również czarnego.
f. Historia:Strach,niepewność... Te słowa przewijają się przez całe moje życie. Strach-piękne słowo, odczuwa się go bardzo często lecz w moim przypadku występuje już od dłuższego czasu. Najbardziej bałem się, że stracę rodzinę. Mieszkałem na Tattonie. Pustynna planeta, na której od czasu do czasu odbywają się wyścigi, jednak przejdźmy do sedna mojej histori. Był piękny poranek, co było bardzo dziwne, ponieważ dzień wcześniej na Tattonie grasowała burza piaskowa. Obudziłem się zmarźnięty, ponieważ zasnełem na podłodze. Obok mnie leżały części do budowy droida jednak zrezygnowałem dlatego, iż nie miałem do tego ręki. Byłem bardzo wkurzony, ponieważ te części kosztowały pół mojej wypłaty. Nagle do pokoju wbiegł ojciec:
-Witaj synu. Piękny poranek jak na taką burzę.
- Wiem ojcze. Co dziś robię?
-Hmm... chciałem ci dać wolne, ale skoro tak się gonisz do pracy to coś się znajdzie.
-Bardzo zabawne tato.
Powiedziałem, lecz po krótkim zastanowieniu powiedziałem ojcowi, że mogę popracować. Ojciec się zgodził i wyszliśmy z domu. Na podwórku przechadzało się wiele ludzi między, którymi było trudno się przedostać. Po kilku minutach dosziliśmy do celu. Stało tam kilka zwierząt.
-Jak widzisz synu są tu zwierzęta. Twoim zadaniem jest nakarmienie ich i wypielęgnowanie. Gdy już to zrobisz rozłóż stragan i sprzedaj ile zdołasz.
-Dobrze ojcze.
Wykarmiłem zwierzęta i umyłem je. W naszym mieście na tę rasę zwierząt było wielkie zapotrzebowanie, dlatego schodziły jak ciepłe bułeczki. Na klientów nie było co długo czekać po 10 minutach wszystko sprzedałem. Koło straganów chodził zakapturzony męzczyzna, koło którego stałem i słyszałem wszystko co mówi. Nagle zakapturzona postać wyjeła swój komunikator.
- Imperatorze! To będzie proste. Miasto jest małe, bombardowanie możemy zacząć za 3 godziny.
Słysząc te słowa zaczełem szybko biec do taty by mu o tym powiedzieć co zaniepokoiło męzczyzne, który sprawił, że poczułem mocny ból w głowie i upadłem na ziemię tracąc przytomność.
Obudził mnie wielki wybuch. Szybko wstałem i otrzepałem się z piasku. Byłem około 500 metrów od strefy bombardowania. Nagle ktoś podjechał ściagaczem, złapał mnie i wsadził na ściagacz.
-Co pan robi!!
-Ratuje cię. Nie bój się jestem Jedi. Później ci wszystko opowiem.
Nie próbowałem zeskakwiać ze ściagacza, ponieważ tak bym zginął. Wyjechaliśmy 5 km za miasto. Męzczyzna się zatrzymał.
-Twoje miasto zostało zbombardowane przez NGI. Nikt nie przeżył. Ty byłeś daleko od strefy bombardowania to przeżyłeś.
-CO!! Nikt nie przeżył. Moja rodzina też zgineła? Nieeeee....
-Uspokój się nic nie jest wiadome.
-Wszystko jest wiadome.Napewno zgineli.
-Nie bój się zabiorę cię do naszej akademii, Wyczuwam w tobie wrażliwość na moc. Najpierw lecz musimy dolecieć do mojego statku.
Wszedłem na ściagacz mając łzy w oczach i czekałem na dalsze wydarzenia...
[minimum 300 słów]
Autor: Aronus
PS: Dochodzę do was ponieważ ŚM nie grają prawie wogóle teraz R. Nie zmieniam swojej decyzji.Dochodzę do was