Podanie Mathe Drann (ÅšM) - ZREZYGNOWAÅ!
: 19 maja 2009, o 16:21

- Część Ogólna1.
mię: Mateusz2.
iek: 143.
oś o sobie:Dowcipny, spokojny, pedantyczny
4.
wentualny kontakt z tobą:GG – 10383011
Xfire - mathexd
5.
rędkość internetu: 1MB (neo)
- RPG i JK31.
woje doświadczenie w Role Play. SAMP serwery RP i mini RP na OJP.2.
taż w grze Jedi Knight 3: Jedi Academy. Hmm Base 2 lata, OJP pół roku może więcej.3.
laczego do Świadomych Mocy? Wole korzystać w pełni z mocy niż ograniczać się tylko do jednej ze stron.4.
lany, organizacje działające w JK3 w jakich byłeś. (Jeżeli nie ma - pomiń.)
- Przedstawienie Twojej wirtualnej postaci1. Imię postaci.
Mathe Drann
2. Wiek postaci.
24
3. Rasa postaci.
Człowiek
4. Rodzima planeta postaci.
Coruscant
5. Wygląd postaci (opis zewnętrzny).
Lśniące kasztanowe włosy, ubrany w białe szaty z brązowym płaszczem
116. Historia postaciMinimum: 300 słów)
Sięgam pamięcią najdalej gdy miałem 10 lat mieszkałem wtedy na Coruscant razem z ojcem. Pewnego dnia gdy włóczyłem się po ulicach Coruscant z braku zajęcia zostałem złapany przez łowców niewolników i sprzedany bogatemu handlarzowi na Tattoine. Traktował mnie jak własnego syna, wiele się od niego nauczyłem. Pewnego bardzo upalnego dnia, gdy szedłem ćwiczyć strzelanie z blastera do zwierzyny spotkałem dziwnego człowieka w czarnym płaszczu. Jego twarz przysłaniał kaptur powiedział że ktoś chce się ze mną spotkać jutro w nocy za magazynem, nie zdążyłem go o nic zapytać bo błyskawicznie się stamtąd ewakuował ale czułem jaka biła od niego aura, czułem że moge mu zaufać. Wróciłem do domu rozmyślając nad tym co mnie spotkało i co będzie jutro miałem wiele pytań ale żadnych odpowiedzi, postanowiłem że nikomu nie będę mówił co mnie spotkało i że zamierzam jutro tam iść. W nocy nie mogłem spać miałem koszmary, jakiś mężczyzna proponował mi żebym się przyłączył gdy odmówiłem on mnie zabił. Nie zmrużyłem oka przez pół nocy. Następnego dnia wstałem bardzo późno biorąc parę kredytów postanowiłem wpaść do kantyny i się czegoś napić. Ten dzień wydawał mi się dziwny owiany jakąś mgłą tajemnicy ciągle przypominał mi się ten koszmar i rozmyślałem nad tym co się dzisiaj stanie. W kantynie spotkałem mojego kumpla Rod’a z którym często chodziliśmy na polowania. Przesiedziałem tam prawie cały dzień zobaczyłem że zbliża się już czas i że muszę tam iść wziąłem ze sobą blaster na wypad gdyby coś się stało lub ktoś chciał mnie napaść. Na ulicach było pusto wyglądało to jakby wszyscy czekali w domach aż nadejdzie koniec. Gdy postawiłem się na miejsce spotkania zauważyłem najemników i jakaś postać w czarnej szacie miała przy pasie coś przyczepionego od razu wiedziałem że to miecz świetlny. Rozmawiała ona z jakimś mężczyzną to chyba był Jedi wyglądało to na jakaś transakcje. Schowałem się za skrzyniami podsłuchiwałem o czym oni rozmawiają w pewnym momencie jeden z nich się zdenerwował i zaatakował drugiego. Walczyli długo jeden z nich był Sithem a drugi Jedi szanse były wyrównane podczas walki coś mi przyszło na myśl może tak pomóc jednemu z nich nagle znowu pomyślałem.
-Co ja w ogóle robię ? – zapytał sam siebie w myśli
-To przez nich są wszystkie wojny i to przez ich wojny umierają biliony – odparł
-Zabije ich obu nie chce żeby teraz toczyli wojny na Tattoine. – powiedział ocierając czoło z potu.
Wyciągnąłem blaster i strzeliłem. Strzał był niezwykle celny jakby jakaś magiczna siła dodała mi celności i refleksu. Pocisk uderzył w skrzynie z jakimiś wybuchowymi chemikaliami, wybuch był dość mocny zabił ich obu. Uciekając z miejsca zdarzenia w pewnej chwili wpadłem na człowieka którego już gdzieś widziałem tak to był ten z mojego snu.
-Dołącz do nas widziałem że równie jak my nie podzielasz podziału na dobro i zło. Ten podział prowadzi do wojen. Wyczułem w tobie moc przydałbyś nam się – odparł mężczyzna zdejmując z głowy kaptur i uśmiechając się.
-Dobrze chciałbym się od was pobierać nauki o mocy – Powiedziałem bez zastanowienia
-Więc niech tak się stanie polecisz teraz ze mną do naszej akademii.
Wsiadłem do statku wraz z tajemniczym człowiekiem i odlecieliśmy.

