Historia Jasnej Ścieżki
Historia Jasnej Ścieżki
Historia Jasnej Ścieżki

Mówiąc o genezie, ideologi czy charyzmatycznych przywódcach Zakonu Jedi w historii, nie sposób nie zacząć od małego wykładu o początkach samej mocy w galaktyce.Goontil od tysiącleci, była planetą na której królowała myśl techniczna, a wszelkie metafizyczne rozważania pozostawiano nieczytanych i słuchanym myślicielom,pisarzom i filozofom. Wszystko zmieniło się jednak, gdy nauka rozwinęła się tak bardzo, że możliwe stały się podróże między planetarne i dotarcie na Kryo'ran, gdzie wbrew wszelkiej logice i wcześniejszym domysłom istniało życie. Los sprawił, że dowódcą pierwszej wyprawy, która wylądowała na Kryo’ran był zbyt ambitny komandor, który nie uznawał słabości, zaś każdy problem miał zamiar rozwiązywać siłą. Odkrycie nowej cywilizacji uznał za życiową szansę. Kiedy natrafił na żyjące istoty, wiedział dokładnie co zrobić. Plan był prosty – Zniszczyć wszystko, co żywe, zabrać wszystko, co wartościowe. Tak też uczynił. Osada Kryo’ranczyków, przy której wylądował pierwszy statek została zmieciona z powierzchni ziemi. Ludność Kryo’ran nie posiadała broni, która mogłaby zagrozić Goontilczykom, ich humanitarne podejście, pełne szacunku wobec przybyszów również sprawiało, że byli bezbronni wobec najeźdźcy. Znalazł się jednak kapłan, pielęgnujący wiedzę dotyczącą Mocy, który postanowił działać. Ów kapłana, śmiało można nazwać protoplastą ścieżki Jedi i Sith, która zapanować miały parę set leci później. Na następny atak Kryo’ranie byli przygotowani. Naprzeciw armii komandora Terreka - z samym komandorem dumnie prącym przed siebie na czele - wystąpił jeden Kryo’ranin. Jedna istota zapobiegła przeraźliwej rzezi. Terrek nie był w stanie postawić kolejnego kroku. Coś mu na to nie pozwalało. Chwilę później, pierwsza wojna planetarna miała się skończyć. Przez wiele lat nie wiadomo było co się wtedy stało. Dopiero, gdy Kryo’ranczycy zaczęli dzielić się swoją wiedzą na temat Mocy, niektórzy pojęli jaki jest najprawdopodobniejszy scenariusz wydarzeń. Royen-So zaproponował komandorowi prosty układ:

Wiedza na temat Mocy za pomoc i wiedzę przemysłową ze strony Goontil. Właśnie ów sojusz sprawił, że zaczęto interesować się mocą na wielką skalę, Powstało tajne Stowarzyszenie Użytkowników Mocy- była to tajna organizacja skupiająca się na poznaniu Mocy i wykorzystaniu jej we własnym celu. Grupa „dżentelmenów”, „ekscentryków” i „myślicieli”, którzy to postanowili stworzyć elitarne stowarzyszenie. Twór ten miał badać Moc i nauczyć się wykorzystywać ją w interesie Goontil oraz samych członków stowarzyszenia. Była to niewielka, pozostająca w ukryciu organizacja. Jednak z czasem, gdy należący do klubu, ambitni i chciwi Goontilczycy zdali sobie sprawę z potęgi, jaką mogą nauczyć się władać, każdy z nich rozpoczął swe własne intrygi, dążąc do tego, aby stać się jedynym władającym Mocą Goontilczykiem. Znalazł się jeden człowiek, który dostrzegł szaleństwo wkradające się w szeregi stowarzyszenia. Nie tracąc czasu, przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowił opuścić resztę „dżentelmenów” i udał się w nieznane nikomu miejsce. Oczywiście nikt nie mógł na to pozwolić, jako, że użytkownik Mocy był zrozumiałym zagrożeniem dla podupadającego stowarzyszenia. Jednak Ado Barr – Uciekinier – mógł okazać się groźnym przeciwnikiem – był on zdolnym uczniem Mocy, co w połączeniu z jego inteligencją sprawiało, że żaden ze starszych członków organizacji nie podjął się ryzyka zakończenia żywota Ado. Wysłano dwóch najmłodszych i jednocześnie bardzo zdolnych członków stowarzyszenia, którzy mieli pozbyć się zagrożenia. Choć nikt nie wierzył, że młodzieńcy tego dokonają, wiązano z nimi nadzieje odkrycia miejsca przebywania Ado. Tak więc dwóch młodych mężczyzn udało się w nieznane. Analizując archiwa, badając wszelkie pozostałości po uciekinierze, młodzieńcy trafili w końcu na trop. I za tym tropem się udali. Przez rok poszukiwań, Edan i Gunther zaczęli fascynować się zbiegiem. Ostatni ślad doprowadził ich do zapomnianego lasu, gdzieś na terenie zaginionej cywilizacji. Kiedy w końcu odnaleźli Ado, stanęli naprzeciw swojego mentora, nie zaś ofiary. Kolejny rok, zajęło Edanowi i Guntherowi przekonanie Ado Barra o ich intencjach. Mieszkali nieopodal jego schronienia, zerwali kontakt ze światem zewnętrznym, uczyli się od niego, obserwując jego ruchy i poczynania. On nie odzywał się do nich, zaś oni nie odzywali się do niego. Przez ten czas, Edan i Gunther zdążyli się zaprzyjaźnić i wymienić własnymi poglądami na temat Mocy. Fascynacja nad Ado Barrem narastała, w końcu stary mistrz zaczął ich uczyć. Stowarzyszenie spisało całą trójkę na straty, jednakże to właśnie z uwagi na ich działania galaktyka wkrótce miała zmienić się nie do poznania. W końcu owa struktura rozpadła się, zaś ostatni żywy członek (pomijając „zaginioną” trójkę) stał się ofiarą szaleństwa, które sam na siebie sprowadził.Przez kolejne lata, dwaj młodzi mężczyźni uczyli się od swojego Mistrza. Miejscem ich schronienia stała się stara świątynia Gro’an , gdzie medytowali, trenowali swoją sprawność fizyczną i umiejętność władania Mocą. W końcu Ado zmarł, a jego uczniowie zaczęli wykorzystywać jego naukę w idealistycznym celu. W tym czasie na całym Goontil rozpowszechniane było użycie Mocy, które z czasem zaczęło prowadzić do różnego rodzaju wypadków i tragedii. Moc używana była w najróżniejszych celach, nie zawsze szczytnych – ludzie nie mieli pojęcia z czym mają do czynienia. Z czasem uznano Moc za przekleństwo, prowadzące jedynie do kolejnych nieszczęść, w końcu zaczęto wspominać o niej z pewnym niesmakiem. Coraz mniej osób z niej korzystało a sama Moc pozostała domeną niewielkiej grupy kapłanów na Kryo’ran. Podobnie wyglądała sytuacja na odległych planetach, gdzie można było znaleźć najróżniejszego rodzaju ślady po zaginionych Gro’an, jednak nie było ani jednej istoty, która z pozytywnym skutkiem brałaby się za naukę na temat Mocy. Nikt nie miał pojęcia o zaszytych gdzieś na zapomnianych terenach użytkownikach Mocy jakimi byli Edan i Gunther. Kolejny rok dwaj przyjaciele spędzili wyciszając się i planując co należy zrobić dalej. Znali się na tyle dobrze, aby świadomie podzielić między siebie funkcje i obowiązki niezależnie od sytuacji. Choć Gunther był wierny Kodeksowi Mocy, miał on duszę wojownika. Edan zaś był idealistą, który zdążył opracować plan dotyczący ich przygody z Mocą. To Edan mówił w imieniu obu przyjaciół, to Edan podejmował decyzje i to Edan lepiej rozumiał zasady funkcjonowania Mocy tak, jak zostały one przedstawione przez Ado, jednak obaj mężczyźni darzyli się bezgranicznym zaufaniem. W końcu Edan postanowił stworzyć Zakon Mocy. Mający na celu skupienie wrażliwych na Moc, którzy zostaną wyszkoleni w jej używaniu i bronić będą pokoju w galaktyce. Jeszcze sam Ado przewidywał, że kiedyś pojawią się tacy, którzy Moc będą chcieli wykorzystać do swych egoistycznych i okrutnych celów. Co więcej – takie osoby można już było spotkać w Stowarzyszeniu Użytkowników Mocy. Gunther podjął tylko jedną decyzję w dziejach Zakonu – potrzebna będzie broń, jako, że obrona pokoju nie jest możliwa bez jej użycia. Edan zgodził się z przykrą prawdą, zaś Gunther wybrał wibroostrze… W końcu powstał pierwszy Zakon Mocy, w którym szkolono adeptów dla dobra galaktyki. Z czasem uczniów przybywało, zaś pierwsi adepci Edana i Gunthera wysłani zostali na Zintos, Muag'ta oraz Kryo’ran. Wszędzie utworzone zostały nowe siedziby Zakonu i szkoleni byli Strażnicy Mocy. Jedynie w przypadku Kryo’ran sytuacja nieco się komplikowała. Wymagało to interwencji Edana. Na Kryo’ran przebywali bowiem kapłani Mocy, którzy, widząc co dzieje się z mieszkańcami Goontilu po zapoznaniu się z Mocą, doszli do prostego wnioski – Moc potrafi skorumpować człowieka, dlatego Goontilczyk używający Mocy oznacza niebezpieczeństwo. Rozmowy Edana z Kryo’ranami trwały cały dzień – od rana do późnej nocy – godziny te mijały w ładzie i harmonii, zaś kiedy Edan opuścił komnaty Kryo’ran, Ci oznajmili, że zrzeszenie kapłanów dołącza do Zakonu Mocy a sami kapłani zostaną rozesłani po siedzibach Zakonu aby uczyć się i samemu nauczać o Mocy. Zakon rozwijał się prężnie – z początku ludzie podchodzili sceptycznie do użytkowników Mocy, z czasem jednak w stronę Zakonu kierowane były różnego rodzaju wołania o pomoc, na które zawsze znajdowała się odpowiedź. Uczniowie Edana i Gunthera służyli pomocną dłonią, z czasem zaś Strażnicy Mocy pojawiali się jako Mediatorzy i Arbitrzy w mniejszych bądź większych konfliktach, gdzie odnosili największe sukcesy. Nigdy nie sięgali po zapłatę, ani władzę, zaś Comtron z chęcią finansował całą działalność Zakonu, będąc przekonanym, że niepotrzebnie nie zostanie wydany ani jeden kredyt (do tego czasu ustalona była już jednolita waluta).W końcu, wraz z nadejściem roku 72 E.S., Zakon staje przed pierwszym prawdziwym sprawdzianem. Strażnicy nie zostają jednak dopuszczeni do pertraktacji i w ten sposób wybucha Pierwsza Wojna Galaktyczna.

Edan i Gunther postanawiają zaangażować zakon w walki i doprowadzić do jak najszybszego zakończenia wojny. Dziesięć lat później, obaj żegnają się z życiem dokładnie tego samego dnia. Zakon traci Najwybitniejszego mentora oraz niezawodnego stratega. Pojawiają się głosy zwątpienia, jednak uczniowie zgodnie postanawiają kontynuować dzieło swoich mistrzów i trzymać się kodeksu. Spośród najzdolniejszych wybierani są nowi mistrzowie. Choć Strażnicy Mocy rośli w siłę, a podczas wojny okazali się pomocni ponad miarę, nie byli w stanie osiągnąć ostatecznego sukcesu, jakim miało być zakończenie wojny. Wciąż pojawiały się kolejne konflikty, planety zmieniały fronty, pojawiały się nowe, zabójcze taktyki, z ukrycia wychodziły kolejne elitarne jednostki. Wydawało się, że każda ze stron miała nieskończoną ilość asów w rękawach. Jednak z czasem coraz lepiej wyszkoleni żołnierze i coraz lepsze modele blasterów okazały się zabójcze dla Strażników, którzy posługiwali się jedynie wibroostrzami. Członkowie Zakonu byli dziesiątkowani, zaś ich znaczenie spadało. Sytuacja była tragiczna a stara szkoła Edana i Gunthera, według której Strażnicy dzielili się na wojowników i mediatorów, zawodziła. Wtedy też z grona najwybitniejszych Strażników Mocy wyłonił się Volco Jedan. Choć odnosił się on z wielkim szacunkiem do nauk starych mistrzów, uważał, że w Zakonie potrzebna jest reforma. Według niego, prawdziwy Strażnik Mocy, który ma odnosić sukcesy, musi być uniwersalny - Być w stanie prowadzić negocjacje, lecz jednocześnie nie okazać się bezbronną ofiarą podczas ataku. Również użycie Mocy musi mieć opanowane w każdym zakresie. W końcu, po paru latach sporów wewnątrz Zakonu, Volco Jedan’owi została przydzielona grupa adeptów. Przez następne dwanaście lat, byli oni szkoleni pod czujnym okiem Volco, który okazał się również rewelacyjnym nauczycielem. Okazało się, że eksperyment ten był stuprocentowym sukcesem. Uczniowie radzili sobie w każdej sytuacji, nie bali się walki, lecz starali się rozwiązać każdy spór bez tejże. Potrafili leczyć rany, biegać z zastraszającą prędkością, manipulować przedmiotami, wzmacniać własną odporność ale też wpływać na myśli innych. Wszystko to za pomocą Mocy. Oprócz bezbłędnego wyszkolenia w szermierce, wiedzieli wszystko o zasadach negocjacji i rozwiązywania sporów, potrafili zastosować się do Kodeksu Mocy i korzystać z niego w trudnych sytuacjach. Z roku na rok, widmo bezkresnego konfliktu oddalało się. Wszystko to dzięki elitarnej jednostce Strażników Mocy, która zwana była „Jedi”. Z czasem każdy Strażnik Mocy przechodził wyszkolenie według zasad Volco Jedan’a, Zakon Mocy został przemianowany na Zakon Jedi, zaś sam Volco stał się Wielkim Mistrzem, sprawującym sprawiedliwe i efektywne rządy. Pytany o źródło swojego sukcesu, Volco tłumaczył innym mistrzom dwie podstawowe rzeczy. Po pierwsze, każdy podatny na Moc uczeń był w stanie opanować szermierkę. Volco opracował nawet różne formy i style walki, zaś każdy jego adept naukę władania wibroostrzem zaczynał od postawy Shii-Cho, która to stała się pierwszą i podstawową formą walki mieczem – uniwersalną i wyważoną. Drugim zaś czynnikiem, który zagwarantował Volco sukces, były słowa samego Mistrza Gunthera, który to słusznie przewidział kierunek rozwoju Zakonu w swym wywodzie na temat broni. Wraz z powiewem świeżości w Zakonie, Volco nadał również nowe rangi, zachowując przy tym wcześniej ustalone tytuły. I tak oto w hierarchii Jedi pojawili się: Adept, Padawan, Rycerz oraz Mistrz. W przeciągu kolejnej dekady, konflikt trwający setki lat zostaje zakończony, zaś pakt o nieagresji podpisany. Zakon Jedi jawi się jako zbawcy galaktyki, jednak nic nie jest w stanie cofnąć okrucieństwa wojny, które przez tak długi czas zdążyło dotknąć każdą planetę.

Jedi zdawali sobie sprawę, że nie poniesiono jeszcze wszystkich konsekwencji związanych z wojną… A to co ich miało czekać wkrótce, miało okazać się ponad siły jakiegokolwiek członka Zakonu… Wojna powoli odchodziła w niepamięć, jednak na niektórych odbiła ona dużo większe piętno niż mogło się wydawać. Kryo’ran przez pewien czas nękane było bitwami, co odbiło się na życiu jego mieszkańców. Pokojowo nastawiona ludność Kryo’ran po raz kolejny postanowiła zapomnieć o szkodach wyrządzonych przez „cudzą wojnę”, jednak – ku zdziwieniu obecnych Mistrzów – Zakon na Kryo’ran nie. Garr Donn uznał, że Jedi nie wspomogło wystarczająco oblężonej przez pewien czas placówki Podczas Wojny Międzygalaktycznej. Prawdą było, że ze wszystkich siedzib Zakonu, największą ilość Rycerzy straciła Akademia na Kryo’ran. Po burzliwych dyskusjach, za namową Garr Donn’a Akademia na Kryo’ran postanowiła uniezależnić się od Zakonu. Garr był bardzo charyzmatycznym człowiekiem. Przekonywał Kryo’ran, że Zakon poniekąd przyczynił się do strat, jakie poniosła ich planeta. Pozostałej części Akademii tłumaczył, że bez Zakonu, młodzi Jedi mogą posiąść dużo większą Moc. Uważał też, że Zakon jest zbyt bierny i nie potrafi korzystać z władzy, jaką posiada. Odwoływał się do Pasji, Złości, Pożądania i Próżności członków Akademii i robił to na tyle skutecznie, że praktycznie każdy Jedi na Kryo’ran uległ. W końcu, działając na własną rękę, Garr Donn postanowił zacząć wprowadzić w życie swoje eksperymenty związane z Mocą. Po raz pierwszy została ona użyta po to by bezpośrednio ranić lub też nawet zabijać ofiary. Garr Donn był pełen pasji i złości, co musiał skrzętnie skrywać przez wiele lat. Teraz jednak nic go nie powstrzymywało, zaś sama złość, którą tak długo trzymał w sobie, zdawała się potęgować ofensywne efekty Mocy. Garr okrzyknął się Lordem, zaś każdemu członkowi zbuntowanej Akademii obiecywał władzę. Ci, którzy nie zgadzali się na układ Garr’a, żegnali się z życiem w niewyjaśnionych okolicznościach. Kiedy złe wieści dotarły do Mistrzów Zakonu, nastąpił pierwszy poważny kryzys wewnątrz tej elitarnej grupy wojowników pokoju. Nieliczni opuścili nawet Zakon, by zasilić szeregi Garr Donn’a. Rozpoczęto propagować „Mroczną Ścieżkę”, która znajdywała coraz to nowych zwolenników, Zakon jednak wciąż przewyższał naśladowców Garr’a zarówno pod względem liczebności jak i wiedzy, czy zorganizowania. Mimo to, Jedi zdawali sobie sprawę, że stoją przed wielkim zagrożeniem. Któż bowiem mógłby być bardziej niebezpieczny, niż ten, kto zna wszystkie słabe punkty Jedi a ponadto dorównuje mu umiejętnościami? W krótkim czasie Garr Don został zabity przez swojego ucznia Luor'raa, a ścieżka przyszłych Sith rozprzestrzeniała się szybciej niż można by się spodziewać. Zostali oni osobistymi uczniami Luor'raa, a ten przekazał im to wszystko, do czego sam doszedł. Do akademii mrocznej ścieżki dołączali szanowani biznesmeni Kryo’ranscy, żebracy, ale też i plebs.Gwardie „ Ciemnych Uczniów” broniły miast, planet, jak i starały się utrzymywać względny porządek. W końcu liczba akademii z czasem dorównywać zaczęła liczbie zakonów Jedi. Jednakże, między dwoma wielkimi zakonami, początkowo panowała zimna wojna, a obydwie formacje starały się współistnieć, nie przeszkadzając sobie nawzajem. Początkowo, nikt nie chciał powtórki wydarzeń, z wojny o Ontares. Wszystko zmieniło jednak odkrycie Uel'kriga. Jedi szukali sposobności, by pozbyć się wyznawców ciemnej ścieżki bez zbędnego rozlewu krwi. Potrzebowali technologi, innowacji. Pomóc im miała legenda o Gro'anach. Gro'an to mityczna rasa, która miała istnieć na Goontil ok. 9000 roku ery pierwotnych czasów. Wedle podań, praktykowała moc, potrafiła podróżować po całej galaktyce, a wynalazki które znaleziono w ich opuszczonych domostwach często wyprzedzały technologie Goontilian o setki lat. Sądzono, że Gro'anie byli nieśmiertelni i wszech potężni, a pozostałości po ich technologi w całej galaktyce świadczy o tym, że stworzyli pierwsze galaktyczne imperium. Co ciekawe, zniknęli z dnia na dzień, nie pozostawiając po sobie pyłu a jedynie ogromne miasta czy grobowce.Jedi twierdzili, że należy wysłać ogromną ekspedycje mającą spenetrować wszelkie pozosałe budynki. Tego właśnie dokonał Uel'krig, odnajdując na Goontil niezbadaną świątynie Gro'kyriosa, słynnego proroka Gro'an. Tam, wpadł na plany wynalazku, który wyprzedzał ówczesne czasy o tysiąclecia. Był to pierwszy projekt miecza świetlnego. Skrzętnie przygotowane kopie wspomnianego planu zostały sprzedane za niebotyczną sumę kredytów różnym akademiom – głównie zakonowi Jedi, z czasem zakonom ciemnej ścieżki.To wystarczyło, by wywołać nową międzygalaktyczną wojnę i wytępić wszelkich zwolenników ciemnej ścieżki w wielkiej rzezi.

Zwycięstwa Jedi były nieustanne, a armia wojowników wyposażona w śmiercionośną broń siała spustoszenie na polu bitwy. W końcu, wyznawców ciemnej ścieżki pozostała tylko garstka, której przewodził pierwszy Imperator ( choć tu, Imperium to za duże słowo. Pod jego władzą były jedynie 3 planety. Ontaron, Muag'ta i Onteros). Mowa tu, o Huriq'Lasterze, który zorganizował wystarczającą armię, by móc przeciągać finał wojny w nieskończoność. Swą sławe jednak zawdzięcza w rzeczywistości, postaci dużo bardziej destrukcyjnej niż on sam kiedykolwiek, a zatem o Bintresie'quim.Bintres był niezwykle wrażliwy na moc, porzucony przez ojca, trafił do zakonu jedi jako noworodek a jeden z największych mistrzów, Gurias był jego nauczycielem. Z czasem , Bintres stał się prywatną bronią zakonu, czyniąc spustoszenie w armi swego ojca. W rzeczywistości jednak, miał rozterki na tyle duże, że oddał się medytacjom gdzieś w ciemnych zakątkach galaktyki. Nie wiedzieć kiedy i jak, trafił do Kryształowego Pałacu, które jeszcze do niedawna mylnie nazywano źródłem ' Żywej Mocy'. Do dziś nie wiadomo, czym jest owe miejsce w istocie, jednakże wiadome jest, że za kryształową bramą uwięziona jest moc tak wielka, która mogłaby w jednej chwili unicestwić życie w całym układzie. Cząstki tej mocy, zażądał Bintres'qui od duchów świątyni, chcąc zrealizować swoje utopijne plany. Zamierzał zniszczyć cały stary świat, który według niego jest źle ukształtowany, a na jego miejscu stworzyć świat istot świadomych, którzy nigdy nie doprowadzą do żadnej wojny. Wiedział, że dopóty będzie istniał podział mocy na dobrą i złą, świat nigdy nie zaznał pokoju. Postanowił więc je zniszczyć. Zaczął od propozycji skierowanej do swego ojca. Obiecał stać się jego prawą ręką, w wojnie z zakonem Jedi. Ten się zgodził, a Bintres znając działanie i taktyki swych niedawnych przyjaciół, w kilka lat podbił całą galaktykę. Na szczególną karę, skazał Guriasa, pieczętując jego ducha w jednej z świątyń, by oglądał jak wbrew zaleceniem jego i kodeksu, czyni świat szczęśliwszym. Mówi się, że dalsze losy świata były by inne, gdyby jego nauczyciel poszedł wtedy z nim. Gdy zakon został podbity, Bintres zamordował swojego ojca, ogłaszając się nowym Imperatorem. Wtedy też, przyjął nowe imię ' Kuobelagh', co w języku Yurthańskim, znaczyło: „Kuos” - potęga, „Belaghtat” - krew ojców. Gdy cały znany świat leżał u stóp nowego władcy, nic nie wskazywało, że spektakularna potęga może się równie spektakularnie skończyć. Kuobelagh obawiał się swojej śmiertelności. Uważał, że jakkolwiek potężny i wspaniały świat by stworzył, jego następcy znowu prowadzili by niekończące się wojny. Wiedział, że aby spełnić swe marzenia, musi stać się bogiem. Ponownie stanął w kryształowym pałacu, chcąc wbrew woli duchów przejąć całą jego moc. Zamierzał dokonać mitycznego rytuału, który polegał na podzieleniu własnego bytu na trzy części, rozczłonkowanie fizycznego ciała, a gdy jego jaźń stanie się częścią 'źródła żywej mocy', będzie mógł stworzyć sobie nowe. Wtedy, miałby stać się chodzącą esencją mocy. Jak się okazało, rytuał się nie powiódł, a osoby które rozpuściły o nim plotki i sfałszowały podania, byli zwykłymi zdrajcami, którzy ponad wszystko chcieli obalić tyrana. Kuobelagh pokonał bramę kryształowego pałacu, będąc jej więźniem, a 3 części jego bytu były zwykłymi manifestacjami, iluzjami, po których zniszczeniu Kuobelagh miałby powrócić. Wtedy to, ocalali rozproszyli je po całej galaktyce, a w kronikach usunięto większą część informacji o erze spotkań, by nikt nigdy nie wpadł na trop pierwszego tyrana. Tak zakończyły się pierwsze wojny mocy, po których zaczęto budować nowy świat. Świat, który wbrew temu czego pragnął Kuobelagh znów opierał się tylko na wojnach. Jedi, wykorzystując swoje siły i pozycje, podjęły decyzje o wytępieniu wszelkich oznak ciemnej ścieżki w galaktyce i jej mieszkańców. Rozważano nawet eksterminację całego Kryo'ran. Jedi, który szczególnie wsławił się w tamtym okresie, był Sitrian Vo', przybrany syn najwyższego komandora Goontil. Już za swojego życia, został ogłoszony herosem. Za rzezie których dokonywał na bezbronnej ludności tylko podejrzanej o jakiekolwiek powiązania z zwolennikami Garr Donna, został odznaczony najwyższym orderem sojusuz między galaktycznego, a przez pewien czas stał się nawet najwyższym mistrzem rady Jedi. Reszti sith, chroniły się w jaskiniach na Urutar i na niezbadanych planetach daleko od środka galaktyki. Wtedy to też, Sitrian wydał dekret o natychmiastowej destrukcji całego regionu, rozpoczynając – jak sądzono – ostatnie wielkie bitwy mocy w dziejach. Głęboko się pomylono. Sitrian im dłużej zadawał się z wrogiem, tym bardziej go rozumiał. Widząc bestialstwo Jedi, jak i te któretgo sam się dopuścił, poczuł głęboką odrazę do siebie samego. Zauważył, że w obecnych czasach zwolennicy jasnej ścieżki odeszli od wzniosłych myśli Ado Barra a zamienili się w najgorszych oprawców. Zakon stał się więc przekleństwem galaktyki, a nie jej wybawieniem. Miał też całkowicie odmienne idee od Kuobelagha. Uważał, że moc powinno się konsekrować, a zakony Jedi i Sith robią to najlepiej. Gdy one zniknął, dobytek wieloletnich badań nad istotą mocy zaginie. Wiedział, że zwolennicy jasnej ścieżki mają upośledzone patrzenie na jej ciemny aspekt, tak jak Sithowie nie są w stanie zaakceptować jej jasnych punktów. Doszedł do wniosku, że nie może dopuścić, by jego dekret się wypełnił. Jego plany, mogłby by jednak bardzo gwałtownie się skończyć. Zazdrośni mistrzowie Jedi zaczęli obawiać się jego potęgi, wyczuwali rosnące w nim wątpliwości. Jako, że nie chciano by sytuacja z Kuobelaghiem kiedykolwiek się powtórzyła, wysłano najlepszych wojowników którzy mieli go zabić , a jego szczątki rozsypać w przestrzeni międzygwiezdnej.Sitrian padł w boju, gdzieś w ciemnościach Urutar, jednakże tam odnalazł go Zakapturzony wojownik. Zabrał go na Lethan, mutując jego komórki z Lethańskim pierwotniakiem mającym niesamowite zdolności regeneracyjne. Rany się zabliźniły, lecz długowłosy blondyn o niebieskich oczach, wizualnie zamienił się w obrzydliwą kreaturę. Tożsamość zakapturzonego, miała się dopiero ujawnić w następnych setkach lat. Sitrian Vo' powrócił, z nową tożsamością, ogłaszając się nowym Wielkim Lordem. Wykorzystał swoje wojenne umiejętności, by zebrać wystarczająco wielką armię by zagrozić zakonowi. Zmienił tożsamość na „Gligorax”, zbierając setki nowych wojowników cienia, wychodzących z ukrycia. Okazało się, że jest ich więcej niż sądzono. Kolejne wielkie wojny mocy trwały blisko 500 lat. Gligorax pielęgnował ciemną stroną, praktykując tez jej jasny aspekt. Jego najbliżsi uczniowie, którzy w niedługim czasie stali się jego niezwyciężoną gwardią czyniła podobnie. W historii, określało się ich mianem ' Oświeconych Sith'. Wielkie imperium jakie stworzył niegdysiejszy mistrz Jedi, opanowało niemal całą galaktykę. Ideologia Ado Barra miała stracić swoje wpływy , jednakże Jedi ciągle istnieli i szukali okazji by powalić kolosa na glinianych nogach, jak określali imperium ocalali mistrzowie.Próbę obalenia tyrana, pierwszy objął mistrz Stratus. Zorganizował międzygalaktyczne powstanie, które początkowo zagroziło pozycji imperium, jednakże tak szybko jak zostało zorganizowane, tak szybko padło. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Losy wojny,odmienił jednak Connor Cassus wraz z poprzednim inicjatorem powstania. Zorganizowali plan, wedle którego wielkie imperium miało zostać strawione od środka. Narzędziem w ich rękach był młody Jedi Syriush który wykazywał niezwykłą wrażliwość na moc. Zadanie jakie mu powierzono polegało na przyłączeniu się do Galaktycznego Imperium i wkupieniu się w łaski Xuinet'be, prawej ręki imperatora.

Gligorax, podzielił ogromne imperium na 3 okręgi, którymi władali jego najznamienitsi poplecznicy. Nad okręgami, była jedynie jego prawa ręka, Xuinet'be. Ten postanowił walczyć o tron starego imperatora.Ogłosil się nowym wielkim lordem, a trzej lordowie władający dwoma okręgami go poparli. Reakcja Gligoraxa była błyskawiczna, a jego elitarna gwardia zamordowała Xuinet'be i trzech wielkich lordów niesamowicie szybko. Nikt jednak nie przypuszczał, że tego właśnie pragnęli Jedi i to oni to zaplanowali..Stary imperator, nie był w stanie w pojedynkę władać wielkim imperium. Zamieszanie, z powodu śmierci 3 wielkich lordów zostało wykorzystane przez Jedi, którzy rozpoczęli otwartą wojnę z imperium. Na wskutek wojen, galaktyka zostaje podzielona niemalże porówno, jednakże bitwy nie ustają. Gligorax jednak w ogóle się tym nie zajmował. Na takim terytorium poprzestał, oddając się głównie medytacjom i swoim osobistym poszukiwaniom żywej mocy. Trop , zdawał się prowadzić tylko przez mityczną rasę Gro'an. Jego gwardia, odnalazła świetnie zachowane kompleksy Gro'ańskie w całej galaktyce. Trafili nawet na ślad Kryształowego Pałacu, nie mając pojęcia z czym się nawet zetkeli. Było jasne – ta budowla również została wybudowana przez legendarnych władców galaktyki. Gwardia jednak, natrafiła na coś jeszcze. Gdy omyłkowo został zniszczony pierwszy element ukrytego niegdyś bytu Kuobelagha, ten obudził się i odzyskał świadomość. Objawił się Sith jako półbóg, dawca mocy. W rzeczywistości władał tylko jej cząstką, ze źródła. Zawarł z Gligoraxem układ. Ten, będzie wypełniał jego wolę, a w zamian jego poplecznicy dostaną tyle mocy ile tylko zapragnął. Owy układ trwał przez dziesięciolecia. Wojna domowa w imperium niesamowicie rozgniewał Kuobelagha, upatrując w Gligoraxie kwintesencje tego, czego nie chcial dla galaktyki. Obiecując potęge i władzę Hygenowi, każe mu stworzyć wielki kult 'Szarych Sith' których głównym zadaniem miało być przejęcie mocy z drugiego elementu i zajęcie miejsca Gligoraxa. Hygenowi, Kuobelagh daje tak dużą moc, jaką sam dysponował jeszcze za czasów gdy był Bintresem'qui. Szarzy sith, stali się więc kolejnym wielkim zagrożeniem dla imperium. Hygen, błyskawicznie znajduje element i zgodnie z oczekiwaniami Kuobelagha zamierza połączyć z nim swoją duszę. Rytuał przerywa Gligorax i jego gwardia, która niszczy element, na wskutek czego umiera sam przywódca szarych. Sithowie Gligoraxa osiągają jednak tylko połowiczne zwycięstwo. Przestają korzystać z mocy, nie czują jej. Wycofują się z galaktyki na kolejne lata, zamierzając zbadać przyczynę. Wtedy to właśnie Jedi wykorzystują sytuację na odbudowę zakonu. Nie zostaje wybrany jeden przywódcca, choć większość najbardziej liczy się z Mistrzem Stratusem. W międzyczasie, do Jedi dołącza nowa osoba,Binol. Po 2 latach od przybycia staje się Rycerzem Jedi, zaskakując wszystkich swymi umiejętnościami. Był jedynym Jedi, który w tak krótkim czasie osiągnął tak wysoki poziom znajomości mocy. 2 Lata później do Zakonu powraca Connor Cassusus, który namawia Jedi do demokratycznego wybrania przywódcy licząc, iż zapamiętali go, jako bohatera i jego właśnie wybiorą. Nieoczekiwanie wybór pada na Binola. Młody Rycerz Jedi zgadza się przyjąć rangę Mistrza i zostać zwierzchnikiem Zakonu. Zakon rósł w siłę. Młody Mistrz wiedział, że nie będzie w stanie sam dobrze sprawować władzy nad zakonem bez pomocy kogoś, kto zna ten zakon bardzo dobrze. Powołał, więc do życia Radę Jedi, składającą się z 12 osób. Na najbliższych współpracowników wybrał sobie Mistrza Jedi Van Sina oraz Connora Cassusa, któremu nadaje tytuł Mistrza Jedi. Zakon powoli powraca do dawnej świetności. Przyjmuje nowych adeptów szkoląc ich w sztukach Jedi. Młody Mistrz Jedi w wizji widzi, że Sithowie rosną w siłę a galaktyka stanie przed wielkim niebezpieczeństwem. Nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia wizji. Mistrz Binol, rok po objęciu rządów nad Zakonem Jedi postanawia zmienić lekko strukturę władzy. Mianuje się Lordem Jedi a Mistrza Van Sina i Connora Cassusa podnosi do rangi Wielkich Mistrzów Jedi. Rada Jedi staje się jedynie organem doradczym a wszelkie decyzje podejmuje trójka najważniejszych osób w zakonie. Ciemna Strona opanowuje kilku adeptów. Dzięki interwencji Connora Cassusa, który nawraca uczniów Jedi na właściwą ścieżkę udaje się uniknąć rozlewu krwi. Lord Binol zdaje sobie sprawę, że świątynia nie jest już bezpiecznym schronieniem dla Jedi i postanawia przenieść ich siedzibę na Bevel. Trójka rządzących wyczuwała niebezpieczeństwo wyprawy jednak nie mogli dłużej żyć w opanowanej przez Ciemną Stronę świątyni. Podczas lotu Ciemna Strona cały czas towarzyszyła wyprawie Jedi. Niespodziewanie z przestrzeni kosmicznej wyłonił się nieoznakowany krążownik, który otworzył ogień do transportowców Jedi. Statki zniknęły z pola widzenia. Na ich pokładzie Znajdowała się grupa Jedi, która wyruszyła wcześniej. Na jej pokładzie znajdowała się większość nowych adeptów oraz Mistrz Jedi Van Sin. Lord Binol, który podróżował własnych statkiem zauważył eksplozję. Było jednak zbyt późno by zareagować i on także dostał się pod ogień nieprzyjaciela. Lord Binol zniknął ze znanej galaktyki. Uznano go za zmarłego jednak nigdy nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Kto był tak potężny? Po 7latach poszukiwań, Dresden - Wielki Lord Sith - odnalazł nowe źródło mocy. Przynajmniej tak twierdził... Zorganizowano wyprawę, w której ostatni Sithowie w galaktyce wyruszyli aby odnaleźć owe źródło. Jak się okazało - jakaś siła, blokowała dostęp bezpośrednio do źródła. W rzeczywistości jednak, był to ostatni element duszy Kuobelagha, po zniszczeniu którego, sam półbóg wyszedł by na wolność. Tak też się stało. Wtedy też, nastała groza w całym wszechświecie, moc , jaka uwolniła się tego dnia – potrafiła by zniszczyć całe układy w kilka sekund. Gdy Kuobelagh wydostaje się z 'więzienia' natychmiast znika z powierzchni galakatyki. Nie ma informacji co robił przez kolejnych dziesięć lać, jednakże gdy powraca zamierza zrealizować swój stary plan. Wykorzystuje swój mit, na podstawie którego Gligorax stworzył Nowe Galaktyczne Imperium. Rząda, by stary imperator oddał mu tron, obejmując tym samym władzę nad wielką organizacją stworzoną przez Sitriana Vo'. Dysponując niewyobrażalną mocą, niszczy transportowce Jedi, którzy akurat przenosili się do nowej siedziby. W galaktyce, zostaje ich tylko garstka, znika jednak ich najważniejszy lider, Xarthes. Wtedy to, Kuobelagh zaczyna realizować swój wielki plan. Zaczyna od wytępienia wszelkich oznak jasnej ścieżki, jak i całej cywilizacji. Sithowie starego Imperatora, jak i same sługi Kuobelagha podbijają i dokonują rzezi na coraz to nowych planetach. Sielanka zostaje zakończona, gdy aura imperatora Gligoraxa przestaje być wyczuwalna w galaktyce. Paru Jedi udaje się przerzyć. Xarthes,jeden z rycerzy Jedi i jego najbliżsi uczniowie chronią się na Zintos. Mistrz, mimo katastrofalnej sytuacji zamierza kontynuować ich trening, by w przyszłości zagrozić pozycji Kuobelagha. Przyjmuje się, że byli oni ostatnimi Jedi w galaktyce. Sytuacja staje się napięta. Stara gwardia Imperatora, jak i spora część samego imperium zaczyna podejrzewać Kuobelagha, o zamrodowanie ich ukochanego mistrza. Tworzą się pierwsze nielegalne konspiracje, mające obalić tyrana. Na jej czele stał Wielki Lord Travis, niegdysiejszy przyjaciel i uczeń Gligoraxa, obecna prawa ręka Kuobelagha. W końcu dochodzi do zamachu. Kuobelagh, w pojedynkę niszczy większość jego członków. Wtedy też zrzeka się tytułu imperatora, zamierzając wytępić też całe imperium. Uznaje, że żadna żywa istota w galaktyce, nawet ta najbardziej godna zaufania nie nadaje się do jego nowego świata, i winna zginąć za jego idee. Eksterminacji unika część starej gwardi imperatora, z Travisem i Seicelem Kossem na czele. Wtedy też, okazuje się, kim w rzeczywistości są sługi Kuobelagha. Tyran, w martwe ciała pokonanych wrogów dawał cząstkę swojej mocy, czyniąc z nich zwykłe marionetki. Podobną rzecz uczynił z samym imperatorem Gligoraxem jak i mistrzem zakonu , Xarthesem. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że dając część mocy w ciała niedawnych przywódców, właściwie przywróci ich do życia. Dlaczego? Jak się okazało, byli potomkami mitycznych Gro'anach, których w całej galaktyce została garstka. To ostatecznie wyjaśniało długowieczność Gligoraxa, jak i jeden z wielu mitów, wedle którego ' Groanin jest mocą i to on nad nią panuje, a nie ona nim'.

Gligorax i Xarthes, mimo szczerej nienawiści do siebie nawzajem zawiązali sojusz. Unikając starych wątpliwości, schematów i wrogości, zamierzają połączyć siły przeciw wspólnemu wrogowi. Zostaje założone przymierze, w skład rady której wchodzili najważniejsi członkowie zakonu i imperium. Przymierze zadomowiło się na Resta. Planecie głęboko związanej z postacią Sitriana Vo'. Przed wyprawą na Urutar, Resta po prostu zniknęło, a niedługi czas po nim sam Sitrian. Podejrzewano, że mistrz Jedi celowo ukrył planetę, przed złem wojny. Tak też było w istocie. Gligorax ujawnił swoją tożsamość, wprowadzając odpowiednie koordynaty wszyscy znaleźli się na Resta, gdzie zaczęto przygotowywać się do wojny. Połączone siły Jedi i Sith stały się poważnym zagrożeniem dla Wielkiego Imperium Kuobelagha. W świątyni na Resta, Jedi i Sith dostawali mnóstwo zadań mających zdezorganizować wroga. Sam Kuobelagh nie ukrywał wściekłości , że nie może zlokalizować bazy sojuszu. Xarthes i Sitrian rozwiązali tajemnicę niewyczerpanych oddziałów Kuobelagha. Cząstki swojej niewyczerpanej mocy, zaklinał do małych artefaktów. Same artefakty, rozesłał do innych wielkich metropolii - gdzie dzięki nim , wtapiano moc w ciała martwych żołnierzy, Jedi, czy Sith - tworząc z nich bezmyślne marionetki, wykonujące rozkazy Kuobelagha. Cel misji był oczywisty - zanim otwarcie wyruszy się na Kuobelagha, winno się wcześniej zniszczyć owe "fabryki". Tego właśnie zadania podjął się sojusz, błyskawicznie niszcząc 2 największe "fabryki". Co ciekawe - wśród "marionetek", spotykano starych przyjaciół. Np. Jedi - Boshi Unel'a, czy Sith - Gaarnka. W tym samym miesiącu, sojusz podjął się jednego z najtrudniejszych zadań w historii wojny. Sitrian sądził, że nie można pokonać Kuobelagha nie wiedząc tak naprawdę z czym się walczy. Twierdził, że tylko znając przeszłość - można stawić czoła przyszłości. Sojusz wyruszył na pustkowia Kryo'ran, gdzie według legend znajdował się grobowiec Kuobelagha. Ku zdziwieniu wszystkich - sama świątynia chroniona była przez "sługi Kuobelagha". Ostatecznie okazało się, że w trumnie leży Huriq'Laster, ojciec Kuobelagha który przed tysiącoma laty zginął z jego ręki. Otrzymali kolejne współrzędne miejsce gdzie odnaleźli Rudowłosą - którą była wielką miłością Kuobelagha. Zamknął ją tam kilka tysięcy lat wcześniej, obiecując że wróci. Razem mieli wielkie plany, chcieli uczynić galaktykę lepszym miejscem. Nie chciała uwierzyć w to , co sojusz mówił jej o Kuobelaghu. Znikła -zostawiając wcześniej koordynaty na ostatnie miejsce. Sojusz odnalazł tam świątynie. Właśnie wtedy Dowiedzieli się z Holocronu, że Kuobelagh był Jedi. Jedi wyjątkowo odznaczającym się dobrem prowadzącym wielkie wojny z Sith, prawie niszcząc ich doszczętnie. Podczas medytacji jednak doszedł do wniosku, że zarówno ścieżka Jedi jak i Sith jest niszczycielska. Postanowił rozwiązać obie. Ponieważ Jedi na "rozwiązanie się nie zgodzili", rozpętał wojne galaktyczną. Chciał stworzyć nowy, lepszy świat. Wtedy sojusz zrozumiał - oni wcale nie walczą ze złą istotą. Wtedy to, Wielki Lord Travis przechodzi na stronę Kuobelagha, wydając lokalizacje Resta Kuobelaghowi. Zabija też Faveksa, jednego z najświetniejszych z starej gwardii imperatora. Wtedy podczas powrotu z misji, Sojusz jest świadkiem strasznego wydarzenia. Planeta Resta została wysadzona, atakowana. W Sitrianie coś pęka, i na jakiś czas znika z widnokręgu wojny. Reszta ląduje na jednym z księżycy Resta. Sitrian wraca, czyni Seicela nowym imperatorem - wiedząc że kolejnego dnia złączy się z Mocą. Sojusz rusza na ostateczną bazę Kuobelagha - gdzie zamiast władcy galaktyki spotykają Travisa. Dochodzi do pojedynku Mistrza z uczniem - Gligorax brutalnie traktuje niewiernego, sam Travis jednak się nie broni - tłumaczy się,, że gdyby nie zdezerterował - sojusz nie wiedział by o słabościach Kuobelagha, nie wiedział by tez o jego lokalizacji. Okazało się , że Gro'anie są starsi niż myślano. Wielki kompleks , znajdował się na ukrytych terenach Goontil. Tam też, Kuobelagh wchłonąć chciał moc Gro'an. Doszło do wielkiego pojedynku - który ostatecznie zwyciężył sojusz, korzystając z informacji zdobytych na misjach i z własnych umiejętności. Podczas bitwy , bohaterską śmiercią umarł Connor "Xarthes" Cassus, i Sitrian "Gligorax" vo'. Sojusz został rozwiązany, a każda z frakcji odeszła we własną stronę. Miesiąc Gro'has, skończył czas wielkich niszczycielskich wojen. Galaktyka jest w zgliszczach, nastaje czas wielkiej odbudowy.Po wspólnych wojnach ramię w ramię, między zakonem a imperium po raz pierwszy w historii następuje pokój. Między członkami frakcji, nastąpiły miłości i przyjaźnie, zwolennicy odmiennych ideologi zaczynają patrzeć na siebie z szacunkiem. Wszystko trwa, przez kolejnych 10 lat,gdy to w całej galaktyce dochodzi do dziwnych wydarzeń. Powstaje Organizacja Bladego Półksiężyca, na czele której stoi legendarny lord sith, Travis. Buntuje się on przeciw imperium, działając na własną rękę. Odnajduje 20 najpotężniejszych istot w galaktyce, których zjednuje sobie. Z czasem, do organizacji dołącza Gro'anin, Zakapturzony wędrowiec, stary mistrz Gligoraxa i Scar Beal, jeden z członków rady Jedi.W imperium dochodzi jednak do jeszcze jednego rozłamu. Seicel Koss, nie wypełnia testamentu swojego mistrza. Odrzuca ścieżkę ' Oświeconych Sith', kontepmplując głównie ideologie Garr Donna. Sith po ponad paru tysiącleciach, ponowie stają się krwiożerczymi, często bezmyślnymi bestiami. Oświeconym, nie podoba się to. Dwoje z nich, Wielki mistrz Wagner i Veryus, zwolennicy ideologi Gligoraxa tworzą własną frakcję, Świadomych Mocy. Z czasem, dołącza się do nich wiele członków starego imperium. Konflikt narasta. Organizacja penetruje grobowce największych istot w galaktyce, od Hurlaq'ti, po Luor'raa,Garr Donna czy samego Ado Barra. Galaktykę opanowuje panika. Wtedy to, Lider organizacji wraz z największymi swoimi uczniami udają się kompleksu Gro'an na Goontil, by dokończyć to czego nie był w stanie Kuobelagh. Travis zamierza wywołać tak potężny impuls mocy, który mógłby 'otworzyć' źródło mocy Gro'an. Był pewien, że Gligorax nie umarł, ale jak Gro'anin wtopił się w nie. Dochodzi do kolejnego rozejmu, między imperium, zakonem a świadomymi mocy. Przymierze odnajduje członków organizacji i przerywa rytuał. Wtedy to ma miejsce jedna z największych bitew w dziejach. Ku rozpaczy, okazuje się, że rytuał się powiódł a ze źródła wyłania się Gligorax. Zamiast okazania wdzęczności, morduje członków organizacji. Uważa, że rytuał był katastrofalny dla calej galaktyki, a ją samą wkrótce czeka zagłada. Wtedy to, odchodzi. Travis, poległ chwile wcześniej, nabijając się na ostrze swojego syna, jednego z mistrzów Jedi, Ravista. Wypowiedział znamienne słowa, „jaki ojciec , taki syn”, wydając ostatnie tchnienie. Mówi się, że jego szczątki Gligorax pochowal osobiscie, w jednym z grobowców na Kryo'ran. Jakie były dalsze losy Jedi, w galaktyce? Początkowo, nie kontynuowano żadnych między frakcyjnych walk. Zakonem opiekował się Scar Beal, nowy mistrz Jedi i Ravist, syn niegdysiejszego straszliwego mrocznego lorda. Za ich kadencji, jasna strona w końcu zaczęła rozkwitować. Myśl Ado Barra ponownie zaczęła szerzyć się po galaktyce, a wielcy przywódcy organizacji przestali walczyć o swoje wpływy, obawiając się nowej wojny, której galaktyka już nie udźwignie. Sytuacja uległa pogorszeniu właśnie przez największego z mistrzów, Scar Beala. Na Urutar, jeszcze za czasów gdy wraz z przymierzem poszukiwali śladów organizacji, znalazł tajemniczy krysztal. Wtłoczyl go do miecza, co okazalo się świetnym pomysłem. Jednakże, po pewnym czasie miecz zaczął żerować na jego energii życiowej, a sam Scar stawał się coraz słabszy. W końcu zapadł w letarg tak wielki, że przez omyłkę chciano go nawet pochować. Ostatecznie postanowiono wtłoczyć go do komory regenerującej i podtrzymywac przy życiu tak długo aż uda się odwrócić klątwę miecza.

Wtedy to właśnie, zakon wszedł pod władanie Mistrza Ravista. Republika była wtedy pod władaniem Imperatora Kossa, który w demokratyczny sposób objął pod panowanie republikę i imperium, stając się kanclerzem i Imperatorem. Ravist wiedząc jego nieudolność rządów wiedział, że gdy nadejdzie okazja by obalić imperatora, należy z niej skorzystać. Sytuacja się pojawia, gdy imperium atakuje nieznany napastnik rozpoczynając wielką wojnę.Wtedy to, Ravist postanawia wykorzystać córkę Scara Beala, jedną z ważniejszych senatorek którą w tajnym zgromadzeniu typuje do miana nowego kanclerza, chcąc uniezależnić się od Kossa.Jako, że republika była niesamowicie uciskana, jej większość przyjęła z radością nowe rządy. Nowy kanclerz, wydaje rozkaz wsparcia nowego napastnika, by odzyskać stare wpływy. Gdy republike odzyskuje wcześniej należące doń planety, wycofuje się z wojny. Ostatecznie, po dramatycznych bojach Seicel Koss przegrywa, a nowy napastnik o którym nic nie wiadomo tworzy dużo groźniejsze i brutalniejsze imperium niźli ktokolwiek by się spodziewał. Kanclerz jednak nie żałuje swojej decyzji i przygotowuje się do nowej wojny, która jak się wszyscy spodziewają- nastąpi szybciej niż ktokolwiek chciałby przypuszczać.
Historia Jasnej Ścieżki
Galaxy of Star Wars © 2006-2011Autor: Gligorax











