Royen-So

Obrazek
Awatar użytkownika
Venril
OPJ - Padawan
OPJ - Padawan
Posty: 89
Rejestracja: 10 kwie 2009, o 10:12
Imię Postaci: Venril
Xfire: valudax
GaduGadu: 7100331
Lokalizacja: Oy'tan
Kontakt:

Royen-So

Post autor: Venril »

Ok. 7200 r. E.N.- - Podróże międzygalaktyczne. Szok związany z spotkaniem życia, na planecie Kryo`ran i negocjacje komandora Terreka z Royen-So. Wymiana kulturowa. (Goontil przekazuje wiedze przemyslową, a Kryo'ran, szczątki wiedzy o Mocy. Rok ten przyjmuje się, za ostateczny koniec Ery Nauki, a oficjalny początek Ery Spotkań.




Royen-So i jego użycie Mocy w szczytnym celu.

Los sprawił, że dowódcą pierwszej wyprawy, która wylądowała na Kryo’ran był zbyt ambitny komandor, który nie uznawał słabości, zaś każdy problem miał zamiar rozwiązywać siłą. Odkrycie nowej cywilizacji uznał za życiową szansę. Kiedy natrafił na żyjące istoty, wiedział dokładnie co zrobić. Plan był prosty – Zniszczyć wszystko, co żywe, zabrać wszystko, co wartościowe. Tak też uczynił. Osada Kryo’ranczyków, przy której wylądował pierwszy statek została zmieciona z powierzchni ziemi. Ludność Kryo’ran nie posiadała broni, która mogłaby zagrozić Goontilczykom, ich humanitarne podejście, pełne szacunku wobec przybyszów również sprawiało, że byli bezbronni wobec najeźdźcy. Znalazł się jednak kapłan, pielęgnujący wiedzę dotyczącą Mocy, który postanowił działać.

Na następny atak Kryo’ranie byli przygotowani. Naprzeciw armii komandora Terreka - z samym komandorem dumnie prącym przed siebie na czele - wystąpił jeden Kryo’ranin. Jedna istota zapobiegła przeraźliwej rzezi. Terrek nie był w stanie postawić kolejnego kroku. Coś mu na to nie pozwalało. Widząc obcą istotę przed sobą, wiedząc, że nie może się z nią porozumieć ani też jej uśmiercić, wpadł w szał. Trwał on jednak krótko, gdyż chwilę później padł nieprzytomny na ziemię – już nie tak dumnie jak kroczył przed chwilą.

Przez wiele lat nie wiadomo było co się wtedy stało. Dopiero, gdy Kryo’ranczycy zaczęli dzielić się swoją wiedzą na temat Mocy, niektórzy pojęli jaki jest najprawdopodobniejszy scenariusz wydarzeń.

Royen-So, stając naprzeciwko komandora, użył Mocy, na którą Goontilczycy nie byli odporni. Wsiąkając w jego ciało i jaźń, Royen-So osłabił komandora, oczyścił go z kierujących nim emocji, przepełnił przekonaniem, że przybysz musi porozumieć się z tubylcami oraz… nauczył języka Kryo’ran. W ten sposób, Kryo’ranie mieli pole do zawarcia sojuszu z Goontilczykami – postępując według własnej natury i ponosząc jak najmniejsze straty. Interesującym zjawiskiem był fakt, że komandor Terrek, choć doskonale rozumiał język tubylców, nie był w stanie wypowiedzieć w tymże języku najprostszego zdania. Dlatego też rozmowy przebiegały w jednym kierunku. Royen-So zaproponował komandorowi prosty układ: Wiedza na temat Mocy za pomoc i wiedzę przemysłową ze strony Goontil.

Z początku żadna ze stron nie była zadowolona z „negocjacji” Terreka i Royen-So. Goontilczycy lekceważyli potęgę Mocy, uznając ją za zwykłe sztuczki i dziwactwa, zaś Kryo’ranie nie zdawali sobie sprawy z potęgi przemysłowej Goontilczyków a przy okazji bali się jej. Z czasem, kiedy obie strony zaczęły czerpać korzyści z takiej wymiany zaczęto traktować swoich galaktycznych sąsiadów z szacunkiem i serdecznością. Royen-So stał się wybawcą swojej planety, podobnie Terrek - zamiast oprawcy, który w porę został powstrzymany, stał się bohaterem, który potrafił myśleć przyszłościowo i tolerancyjnie wobec nieznanej rasy.

Kiedy po latach cała sprawa wyszła na jaw, Kryo’ranie przyznali, że nie chcieli roztrząsać całego problemu i starali się działać na rzecz wspólnej przyszłości, zamiast rozdrapywać stare rany. Royen-So stał się drugim Herosem – znanym i szanowanym zarówno przez Gootilczyków jak i własnych braci. Dopiero po latach pojawiły się głosy żalu ze strony niektórych Kryo’ran – twierdzących jakoby sojusz jest tylko i wyłącznie ich zasługą, zaś za znieważenie i osłabienie ludu Kryo’ran Goontilczycy powinni surowo zapłacić.

Źródło: Dzieje Goontil, Dzieje Kryo’ran, Sekretne Archiwa Kryo’ran

Dev'Resed
"Dopóki GoSW jest, ja jestem"

Nie klikaj w ten link!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Herosi”